Na półmetku trwania wystawy London Creative Polish Roots w Museum of London,
wicedyrektor Instytutu Kultury Polskiej Anna Tryc-Bromley dzieli się z Radiem
Orła swoimi refleksjami na temat popularności ekspozycji oraz roli i
przyszłości kolejnych projektów – informuje Radio ORŁA fm.
Wierzchołek góry lodowej
Ekspozycja London Creativess Polish Roots prezentowana w Museum of London nie
zajmuje dużo miejsca. Pełni za to wielką rolę. Za pośrednictwem 42
wywiadów uwiecznionych na video przez Bartka Dziadosza oraz 30 portretów
autorstwa Grzegorza Lepiarza, wybitni polscy Londyńczycy pomagają zrozumieć
odwiedzającym muzeum jak głęboko sięgają korzenie naszej rodzimej kultury
oraz jak kształtują i kształtowały one lokalny krajobraz. Wśród
prezentowanych osobistości znalazło się grono złożone z artystów,
muzyków, malarzy, architektów, fotografików jak również historyków,
socjologów czy przedstawicieli innych dziedzin wiążących ich z kreatywną
stolicą.
Anna Tryc-Bromley z Instytutu Kultury Polskiej, które odpowiada za
zorganizowanie wystawy, przyznaje w 3 tygodnie po otwarciu ekspozycji:
- Odzew z muzeum mamy bardzo pozytywny. Dzwonią do nas też ludzie, którzy
są zadowoloni z tego, że wystawa ma miejsce i oczywiście również
otrzymujemy pytania czemu nie ma tam kolejnych osób. (...) Gdybyśmy chcieli
pokazać wszystkich to by nie wystarczyło ścian w Museum of London. To jest
narazie mała wystawa ale jest czymś co mam nadzieję będziemy rozwijać.
Oprócz korzyści płynących z samego faktu prezentowania kreatywnych Polaków
angielskiemu odbiorcy, ekspozycja może mieć również realne korzyści dla
polskiej imigracji:
- Ta wystawa może być wsparciem dla młodych ludzi, którzy poszukują
własnych dróg rozwoju w stolicy kulturalnej świata [i pokazywać] że jednak
udaje się i że można coś osiągnąć ciężką pracą i że te osoby mają
niezwykłe historie do opowiedzenia.
Misja specjalna
Instytut Kultury Polskiej mieści się w Londynie lecz swoją działalnością
obejmuje całą Wielką Brytanię. Jego głównym zadaniem jest promowanie
wiedzy o Polsce i polskiej kulturze wśród tutejszej ludności w języku
angielskim. Sieć podobnych instytucji rozpościera się w 20 różnych
krajach ale ze względu na ogromną liczbę Polaków na Wyspach, osiągnięcie
celu zdaje się tu być jeszcze ważniejsze.
- Jeśli chodzi o Rok Polski w Wielkiej Brytanii, który szykują nasze dwie
instytucje (Instytut Adama Mickiewicza oraz Instytut Kultury Polskiej) - tych
wydarzeń jest przeszlo 200 w całej Wielkiej Brytanii, w związku z tym na
ocenę, które wydarzenia przyniosły największy rozgłos, czy które
spotkały się z najlepszym odbiorem krytyków, trzeba będzie jeszcze
poczekać.
Wszystko wskazuje na to, że polska emigracja nie ma problemów z rozwojem
kulturalnym na Wyspach, dodając im tym samym kolorytu i charakteru. Nie
wszystko powinno się jednak ograniczać do ludzi z kręgów artystycznych i
ogólnie rozumianych jako kreatywne.
- Bardzo ważnym jest, żebyśmy wszyscy którzy znajdujemy się w Wielkiej
Brytanii, byli ambasadorami polskiej kultury, żebyśmy mogli się nią
pochwalić, wziąć w niej udział.
Kolejne wyzwania
Co więcej, już w przyszłym roku możemy spodziewać się interesującej
produkcji filmowej Maska:
Film szykowany na podstawie opowiadania Stanisława Lema, gdzie Instytut
Kultury Polskiej jest jednym z pomysłodawców i organizacji, która projekt
nadzoruje razem z wytwórnią filmów Semafor. To niezwykłe dzieło braci Quay
i nie wiadmo jakie jeszcze nagrody mogą spotkać ten film... Będzie w
przyszłym roku pokazywany na festiwalach animacji na całym świecie.
Instytut Kultury Polskiej nie powiedział jeszcze ostatniego słowa:
- Londyn to miejsce, które oddziałowywuje przynajmniej na całą zachodnią
hemisferę, nasz program musi być dostosowany do tego i staramy się usilnie
jak możemy, żeby przedstawić Polskę i Polską kulturę, w taki sposób by
wszyscy odnieśli dobre wrażenie.(...) Proponowała bym śledźić to
wszystko albo na stronie instytutu www.polishculture.co.uk albo polskayear.pl