UK: Londyńska firma szuka frajerów PDF Print E-mail
News
Tuesday, 23 June 2009 23:35

Pan Janusz przyjechał do Londynu 3 tygodnie temu, bez znajomości języka i
wiedzy na temat rynku pracy mógł liczyć jedynie na pomoc znajomych.
Przejrzenie ofert pracy na jednym z większych portali internetowych w Londynie
to najprostsza droga na znalezienie „czegokolwiek”. Nie czas i miejsce na
stawianie wysokich wymogów,  jednak godzenie się na wszystko co mówi nasz
przyszły pracodawca gubi nas samych.

 

Za pracę zapłacicie nam kaucją

Janusz N. stanął w progu firmy zlokalizowanej w południowej części Londynu
z nadzieją na pracę. Tuż po wejsciu do biura napotkał kilku innych w
podobnej stuacji.

- Wszyscy siedzieliśmy na krzesłach w pokoju z kilkoma biurkami i
kilkosobową chińską załogą zapewne administracji  – relacjonuje radiu
ORŁA fm Janusz N. - Po krótkiej chwili do pokoju weszła Pani Marta i
rozdała nam formularze do wypełnienia. Imię, nazwisko, wcześniej wykonywany
zawód, numer telefonu...”krótko i na temat”.  Wszystko miało być
zaakceptowane własnoręcznym podpisem, o który pani Marta prosiła jak
najszybciej.  Zauważyłem, że na tym formularzu, który w całości był po
angielsku, widnieje klauzula co do 100 funtów kaucji, które zwrócą nam po 3
miesiącach pracy. W przypadku rezygnacji z pracy przed upływem 2 tygodniowego
wypowiedzenia kaucja przepada. Obowiązuje nas również  dwudniowe szkolenie,
za które zapłacą nam po 10 funtów dziennie. Pani Marta ponaglała
wypełnianie formularza, nie zadała sobie jednak trudu, żeby  przetłumaczyć
 nam  wspomniane przypisy. Miałem szczęście, że jednak coś rozumiałem.
Teraz sądzę, że był to celowy zabieg.  Ukradkiem przepisałem klauzule
umieszczne drobnym pismem na dole. Oddaliśmy podpisane formularze a mnie
zaczeły się rodzić kolejne pytania. Do biura wszedł tęgawy człowiek.
Powiedział, że opowie nam o pracy. Nie mogłem się doczekać szczegółów
– opowiada Janusz N.

 

Dostajecie co dostajecie

Tym razem pan Rafał  spokojnym tonem powiedział, że praca jest związana z
przygotowywaniem partii mięsa i pakowaniem jej przez 9 i pół godziny
dziennie. Obowiązują nas dwie przerwy, ta pierwsza na 5 minut , żeby
„załatwić swoją potrzebę” - dodał.  Druga półgodzinna , na zjedzenie
obiadu.  Po 2 tygodniach musimy oddać firmie 100 funtów na kaucję, przy
następnej wypłacie kolejne 100. Co tu jest grane? - pomyślałem. Któryś z
aplikantów zapytał nieśmiało – Ile na godzinę? 5.75 brutto – padła
odpowiedź. Czyli firma nas ubezpiecza  - dodałem oznajmująco. Jak się
sprawdzicie to po 3 miesiącach może podpiszemy z wami umowę a ubezpieczyć
to się musicie sami – odparł mężczyzna. To na co idzie w takim razie ten
cholerny podatek? – zapytałem.

- Na konto dostajecie tylko kasę netto, a za 3 miesiące może podpiszemy z
wami umowę – odparł zdenerwowanym głosem  pan Rafał. Chwila ciszy i
jeszcze jedna nowina z tych samych ust.

-Dostaniecie kalosze ochronne, kaucja wynosi 12 funtów, szafka plus klucz do
niej - 10 funtów.

 

Miałem szansę zostać oszukanym

Nie miałem więcej pytań, to miejsce przyprawiło mnie o obrzydzenie. Wszyscy
milczeli, nie chcieli ryzykować szansy na pracę. Skąd ta kaucja za kalosze i
szafkę?  Praca bez żadnej umowy!  To co czytałem przed wyjazdem z Polski na
temat nielegalnej pracy w Londynie stało sie teraz realnym przykładem, który
to potwierdzał. Po krótkiej wymianie spojrzeń dwójki prowadzącej
rekrutację,  wiedziałem, że dla mnie nie ma tu miejsca. Podziekowano nam za
przyjście na spotkanie. Na odchodne dodano, że skontaktują się z kimś z
nas jeszcze dziś wieczorem. Wyznaczona osoba będzie mogła liczyć na pracę.
Nie miałem pojęcia co kryje się poza biurem w środku hal targowych. Mogłem
tylko domyślać się, że i tam nagminnie łamane są wszelkie prawa pracy a
pracownik jest wyzyskiwany do ostatnich zapasów sił za niewiarygodnie małe
pieniądze.

- Wyszedłem zrezygnowany razem z innymi uczestnikami spotkania. Wieczorem
oczywiście nikt do mnie nie zadzwonił z firmy. Prawdę mówiąc wcale się
tego nie spodziewałem  – powiedział Janusz N. w anonimowej rozmowie radiu
ORŁA fm.

Rozsądek Janusza pozwolił mu uniknąć nielegalnej pracy. Wielu jednak
zgodziło się na ten niesprecyzowany żadnym dokumentem układ. Wielu wolało
nie zadawać niewygodnych pytań i „złapać cokolwiek”, przecież o pracę
ostatnio nie jest łatwo nawet w Londynie.

Imiona i inicjały zostały zmienione.

Artur Skupieński
 


Add this news to
 

Banner


Pobierz - -Jak oceniają nas inne media - -Materiały prasowe - -ORLA playery

Copyright © 2010 Radio Orla Ltd. All Rights Reserved.
orla.fm