Zainteresowanie wyborami do Europarlamentu wydaje się być niewielkie. Jeśli przełoży się to na frekwencję to Brytyjska Partia Narodowa może znaleźć się w uprzywilejowanej sytuacji pomimo skandalu związanego z refundacją poselskich wydatków, podaje ORŁA.fm.
Kilka miesięcy temu Partia Pracy zainteresowała się polskim elektoratem i stworzyła Labour Friends of Poland. Dwa miesiące później powstał kolejny projekt, tym razem partii Demokratów Liberalno-Demokratyczne Stowarzyszenie Przyjaciół Polski.
Świadomość wpływania na sytuację w Europarlamencie wciąż jest mała a sprawdzian ostateczny już za kilka dni. Frekwencja w wyborach w Polsce już od wielu lat pozostawia wiele do życzenia. Dlaczego tak jest, to już inna kwestia. Jednak niewiedza i awers do tego obywatelskiego obowiązku mogą zmniejszyć zainteresowanie wyborami do EP.
Od kilku tygodni W.Brytania żyje skandalem wywołanym przez przewodniczącego brytyjskiej Izby Gmin. Dymisja Michaela Martina jest skutkiem afery związanej z refundacją poselskich wydatków. Informacje o finansowaniu z państwowej kasy między innymi remontów domów i basenów polityków wszystkich partii wywołały wielkie wzburzenie w Wielkiej Brytanii. Skandal jest na tyle silny, że może znacząco wpłynąć na frekwencję eurowyborów w kraju.
Partia Pracy i Liberalni Demokraci starają sie zachęcić Polaków do działania, stąd liczne spotkania, na których można wysłuchać czołowych polityków obydwu partii. Prounijne obietnice poprawy sytuacji socjalnej, prawnej i ekonomicznej stoją w olbrzymim kontraście ze sloganami wyborczymi British National Party. "Brytyjskie stanowiska dla Brytyjczyków", czy "Zredukujmy liczbę emigrantów" - bardzo popularne w ostatnim czasie w W.Brytanii, z drugiej strony budzą obawę polonijnych środowisk. Populistyczna i nacjonalistyczna Brytyjska Partia Narodowa głośno domaga się wyrzucenia imigrantów zarobkowych, ale problem jest raczej niedostrzegany przez Jana Kowalskiego, tym bardziej w czasie napiętej sytuacji gospodarczej, walki o pracę i dom.
- Nikt nie przeprowadza badań socjologicznych, nie zostały również przeprowadzone sondaże opinii publicznej. Niewiele zatem można powiedzieć o tym jak Polacy będą głosowali w czerwcu - zauważyła Marta Kaszuba z Polish Professionals in London.
Mocno zaznacza się problem ze skomplikowaną rejstracją w lokalnych samorządach. Część ludzi, którzy chcą zagłosować może mieć z tym duży problem. Nie doczekaliśmy się także informacji na temat spodziewanej frekwencji mimo kontaktu z wieloma placówkami państwowymi czy organizacjami polonijnymi. Pogłoski jednak wskazują na kilkunastoprocentowe zainteresowanie Polonii nadchodzącymi wyborami do Europarlamentu. Wniosek jest czytelny - polityka europejska to dla wielu rodaków abstrakcja.
- Podejrzewam, że 70% Polaków w W.Brytanii wogóle nie wie, że nadchodzą wybory do Parlamentu Europejskiego - dodaje z obawą Wiktor Moszczyński, działacz polonijny i sekretarz Labour Friends of Poland.
Polacy Głosują to II kampania wyborcza bazująca na poprzedniej z roku 2008 podczas wyborów na burmistrza Londynu. Projekt stworzenia neutralnej platformy informacyjnej dla Polaków osiadłych w UK to trudne wyzwanie.
- Dostrzegam jednak sukces naszego działania. Naszym zadaniem jest informowanie Polaków o tym, że zbliżają sie wybory, w jakiś sposób mogą wziąć w nich udział oraz przybliżyć bezstronniczo programy poszczególnych partii. Myślę, że udało nam sie to zrobić, Zainteresowanie wyborami wciąż nie jest wystarczające, ale wzrasta, więc nasze działanie znajduje uzasadnienie. Nie wypowiadam jednak komentarzy na temat bieżących doniesień prasy na temat polityków, czy sytuacji politycznej. Natomiast jesteśmy za partiami proeuropejskimi, prounijnymi i takie nastawienie staramy się przykazać rodakom mieszkającym w UK - powiedziała Marie Kato, współtworząca kampanię Polacy Głosują.
Oby prognozy przedwyborcze nie okazały sie prorocze a słowa - pamiętamy, że jesteśmy obywatelami Unii Europejskiej - zyskały na znaczeniu.